czwartek, 23 października 2014

Green Pharmacy vs Mixa - bitwa na kremy matujące.

Dziś nieco mniej naturalnie a trochę drogeryjno - kosmetycznie ;)
Ostatnio koleżanka poleciła mi krem do twarzy, który idealnie poradził sobie z moją lekko tłustą skórą w strefie T (czoło, nos, broda) a suchą na policzkach. Dodatkowo polubiła go również moja skóra z tendencją do wyprysków.

Porównam ten krem do innego kremu, którego zakupiłam w tym samym celu czyli nawilżającym i matującym zarazem.

Między czym toczyła się walka?
GREEN PHARMACY, MATUJĄCY KREM NORMALIZUJĄCY "ZIELONA HERBATA"
vs
MIXA, LEKKI KREM NAWILŻAJĄCY 24H PRZECIW BŁYSZCZENIU


Konsystencja:
Ogólnie oba kremy mają bardzo fajną, lekką konsystencję. Szybko się wchłaniają. Krem z Green Pharmacy nabiera się opuszkami palców - jest to na pewno mniej wygodna forma niż ta, którą posiada krem firmy Mixa.
Krem firmy Mixa jest rzadszy. Od strony lewej kem z Green Pharmacy, od prawej - Mixa.
Zapach: 
- Mixa: zapach kremowy, raczej typowy dla kremów na dzień, na pewno przyjemny;
- Green Pharmacy: bardzo ładny i intensywny zapach zielonej herbaty, uwielbiam ten zapach więc na pewno dla mnie ten krem jest bardziej na plus. Intensywny zapach utrzymuje się ok. 10 minut.

I na tym kończą się plusy kremu firmy Mixa.

Działanie:
Krem firmy Mixa w ogóle nie robi ze skórą tego, o czym zapewnia producent. Krem ma "przywracać nawilżenie i ograniczać błyszczenie w ciągu dnia".
Ostatecznie krem nie nawilża - miałam po dłuższym stosowaniu przesuszoną twarz na policzkach, na czole i nosie. Nie wiem jak ten krem to zrobił ale zazwyczaj nie łuszczę się na czole...cóż, niekoniecznie ładnie wyglądają łupki na czole, które mam zawsze odkryte.
Odnośnie matowienia skóry to niestety nie pozwala uzyskać takiego efektu - ba, skóra błyszczy się jeszcze bardziej. Po godzinie świeciłam się jak lustro:/ Coś okropnego. Dodatkowo nie trzymał się na nim puder, krem mimo lekkiej formuły zapychał pory, które koszmarnie się powiększały...na pewno krem nie dla mojej skóry.

Krem z Green Pharmacy według producenta "matuje skórę, pochłania nadmiar sebum i reguluje jego wydzielanie". I w końcu coś co działa!
Kremik bardzo dobrze nawilża skórę, nie czuje się po nim dyskomfortu. Szybko się wchłania więc po zastosowaniu go, można spokojnie kontynuować robienie makijażu.
Dodatkowo skóra nie świeci się u mnie ponad 7h, czego jeszcze nie zdziałał żaden krem. Po prostu zamiast tłustego filmu na twarzy mam ładny, świeży połysk, taki bardzo naturalny. Makijaż nie spływa, wręcz bardzo dobrze się na nim trzyma.
I co jest jeszcze ważne: nie zapycha porów, nie tworzą się po nim krostki, w przeciwieństwie do kremu z Mixy, po którym krostki na brodzie wyskakiwały mi jak szalone.

Cena:
I tutaj znów potwierdza się moja teza: nie koniecznie to co drogie jest lepsze. 
Krem z Green Pharmacy kosztuje ok. 10 PLN za 150ml. Krem jest baaardzo wydajny, ciężko będzie go zużyć ;) Kupiłam w jakimś małym sklepiku z kosmetykami, niestety duże drogerie, jak Rossman, nim nie dysponują,
Natomiast krem z Mixy to cena ok. 20PLN za 50ml (przeliczmy..hm hm...60 złotych za 150ml :O). Zakupiłam w Rossmanie, nie wiem czy gdzieś jeszcze jest, nie szukałam.

Oczywiście mój wybór to Matujący krem normalizujący z Green Pharmacy.



Ten firmy Mixa zapewne zostanie na mojej półce nieużywany, aż skończy się mu data ważności i wyrzucę go do kosza. Cóż, jestem kleptomanką i z trudem pozbywam się rzeczy xD Jeśli ktoś chce przetestować na sobie krem z Mixy, mam jeszcze pół, mogę oddać :P

1 komentarz:

  1. Nie znam żadnego z tych kremów, ale widzę, że szukamy podobnych. Do tej pory u mnie dobrze spisywał się Floslek, który ładnie pachnie ziołami, nawilża i matowi skórę na długo. GP mam ochotę sprawdzić, ale dopiero po przeczytaniu składu :)

    OdpowiedzUsuń