poniedziałek, 12 października 2015

Mocno nawilżający żel do twarzy i ciała DIY - jak zrobić.

Zastanawiałam się niedawno jak przejść na bezkremowe noce gdy moja skóra zawsze błaga o nawilżenie. Chciałam odstawić wszelkie kremiki na rzecz czystej wody lub ziołowego toniku/ hydrolatu.
Udało się to dzięki temu żelowi. Teraz tylko 2 razy w tygodniu nakładam odżywczy krem na noc, na resztę nocy używam żelu nawilżającego. Mimo iż odstawiłam cowieczorny krem, skóra się nie łuszczy brzydko ani nie jest przesuszona. Lepiej - powoli poprawia się jej kolor, jest miękka i świeża :)
Żel ten to po prostu nawilżający tonik oparty na ziołach w żelu, nic więcej :)


Co zastosowałam w swoim żelu.

* Napar z lipy - nawilża w sposób okluzyjny (czyli tworzący lekką powłoczkę na skórze, zapobiegającą utracie wody), łagodzi podrażnienia, hamuje łojotok i zmiękcza skórę.

* Odwar z mielonych nasion zielonej kawy - odwar, ponieważ nasiona lepiej oddają substancje aktywne. Działanie przeciwstarzeniowe (duża ilość antyoksydantów), wygładzające i ujędrniające. Dodatkowo zielona kawa ma w sobie kofeinę, która zastosowana zewnętrznie poprawia mikrokrążenie.

* Hydrolat z kwiatu kocanek - doskonale działa na skórę spuchniętą, zaczerwienioną - obkurcza naczynia krwionośne, przyspiesza wchłanianie się opuchnięć. Hydrolat ten jest również dobry dla skóry z bliznami potrądzikowymi, przebarwieniami i podrażnieniami ponieważ wykazuje działanie silnie regenerujące.

* Hydrolat geraniowy -doskonały hydrolat dla skóry starzejącej się, ziemistej i o rozszerzonych porach. Dodatkowo działa uszczelniająco na naczynia krwionośne i reguluje pracę gruczołów łojowych.

* Sok świeżo wyciśnięty z aloesu - uzyskany bezpośrednio z liści aloesu sok. Działa chłodząco, nawilżająco oraz kojąco na skórę. (Jak uzyskać taki sok/żel z liści Aloesu pisałam w poście o aloesie).
Dodatkowo działa przeciwbakteryjnie, łagodzi podrażnienia i przyspiesza gojenie się ran.

* Wyciąg z aloesu zatężony 10x - działa jak wyżej wymieniony sok aloesowy, jest jednak bardziej skoncentrowany. Lubię aloes stąd tyle go w żelu. :)

* Mocznik - zmiękcza i nawilża skórę, jest humektantem (zwiększa ilość wody w warstwie rogowej skóry, poprzez wiązanie jej).

* Alantoina - (pochodna mocznika) działa zmiękczająco, nawilżająco i wygładzająco. Dodatkowo wspomaga regenerację naskórka oraz łagodzi podrażnienia.

* Kwas hialuronowy - bardzo dobry nawilżacz, działa okluzyjnie. Poza tym wykazuje działanie uelastyczniające, wygładzające oraz łagodzące.

* NMF (naturalny czynnik nawilżający) - zawiera aminokwasy, mocznik, PCA (substancję higroskopijną), kwas mlekowy, alantoinę i sacharydy. Wspomaga skórę do ponownego wiązania wody, zabezpiecza przed mechanicznymi urażeniami skóry.

* Kwas mlekowy - rozjaśnia przebarwienia i zwęża pory. Dodany w małej ilości działa nawilżająco. W żelu dodałam go do wyrównania pH. 

* Guma ksantanowa - dodana w celu stworzenia konsystencji żelowej.

* Konserwant - ja dodaję, żeby żel spokojnie móc postawić na półce. Jeśli ktoś nie lubi konserwantów to można nie dodawać i żel przechowywać w lodówce. Niestety myślę, że brak konserwantu w takim żelu to ok. 1-max. 2 tygodnie świeżości. Określam po długości przydatności naparu przechowywanego w lodówce, którego termin ważności to max. 1 tydzień.

Uwaga! Aloes lubi alergizować. Jeśli stosowaliście kiedyś i wam nie zaszkodził to można spokojnie dodawać do kosmetyków :)

Podział na fazy (przepis):

Faza I (baza)
- napar z lipy
- odwar z zielonej kawy
- hydrolat z kwiatu kocanek
- hydrolat geranium
- sok z liści aloesu
- wyciąg z aloesu zatężony 10x
- mocznik
- alantoina


Faza II (żelowy glutek)
- guma ksantanowa (użyłam 1%)
- kwas hialuronowy


Faza III (dodatki)
- NMF
- konserwant
- kwas mlekowy


Jak wykonałam żel.

Pracę klasycznie rozpoczęłam od przygotowania wszystkich składników (żeby żadnego nie pominąć), oraz rozdzielenia ich na fazy. Na zdjęciu mocznik i alantoina są w fazie dodatków, ale użyłam je w fazie wodnej bo tylko wtedy działają jak należy, po prostu się rozpuszczą :)

Do przygotowania żelu użyłam:
- waga jubilerska
- mieszadełko (spieniacz do mleka)
- pojemniczek do wykonania glutka i odważenia fazy I
- łyżeczka do nabierania produktów sypkich, potem do przelania fazy I
- papierki wskaźnikowe

1. Na początku przygotowałam napar i odwar, zmieszałam je, ostudziłam i odważyłam. Następnie dodałam resztę składników fazy I.

2. Zrobiłam glutka. Jak glutek ładnie się rozpuścił dodawałam stopniowo po łyżeczce odważoną fazę wodną. Jest to ważne, bo od tego zależy, czy w żelu będą farfocle z nierozpuszczonej gumy, czy nie. Wszystko mieszałam z użyciem spieniacza.

3. Gdy już dodałam większość fazy I, wlałam resztę ciągle mieszając.

4. Na końcu dodałam fazę III, dokładnie wymieszałam i wlałam do pojemniczka. Wyrównałam pH kwasem mlekowym - mój żel ma pH~5.
Od lewej pH 5 obniżone kw. mlekowym, po prawej pH 6 na początku. Zdjęcie troszkę zmieniło kolor.

Opinia.

Żel jest lekko żelowy, ale stabilny. Specjalnie nie dodawałam dużo gumy ksantanowej żeby żel lepiej się rozprowadzał i się nie lepił.
Co tyczy się rozprowadzania - żel podczas rozsmarowywania jest aksamitny, mięciutki, doskonale się ślizga dłoń po żelu, więc łatwo się go nanosi na twarz.
konsystencja żelu


Wchłania się prawie do końca, zostawiając cieniutką warstwę okluzyjną. Jest to plus i minus zarazem. Plus - bo skóra nie jest sucha, tylko nawilżona, ale (minus) jest spięta. Ten film na twarzy znika po kilku minutkach, ale przez ten krótki czas nie jest komfortowy.

Nie dodałam olejku eterycznego, stąd zapach jest dość specyficzny. Taki zapach zielonej kawy - kocanek - NMF:  ziołowo-kwiatowy, lekko duszący. przyjemny, aczkolwiek dość intensywny.

Jak działa?

Działa super :D Nie natłuszcza bo nie ma w sobie olei. Doskonale nawilża, lekko rozjaśnia i napina. Rano skóry nie mam takiej tłustej w strefie T jaką miałam podczas stosowania kremu. Nie wiem dlaczego ale moja skóra przez noc okropnie się przetłuszczała. Teraz jest znacznie lepiej...jest tak optymalnie natłuszczona.
Żadna sucha skórka nie pojawia się ani na nosie ani na policzkach. Żelem również smaruje sobie nos jak dopada mnie fala katarku po przechłodzeniu się na tej jakże niemiłej pogodzie ostatnio ;)
Żel stosuje po dokładnym umyciu twarzy i przetarciu ziołowym tonikiem. Nakładam go również na szyję i dekolt.

Używam go już ponad tydzień i chyba na długo zagości u mnie na półce :)
Dodam, że jest świetny do nawilżania nóg po goleniu :D Żelu zrobiłam sporo, a jest bardzo wydajny :)

Żel ten zamierzam stosować tylko na noc. Tym bardziej, że zbliża się zima i na chłody i mrozy lepszy jest tłustszy krem. A właśnie w okresie grzewczym (u mnie już się zaczął) nawilżanie to podstawa :)
Poza tym prosaki znikają - moje remedium na prosaki <3

20 komentarzy:

  1. Świetna sprawa :)
    Ps. myślałaś by zrobić jakiś post o mieszankach olejowych OCM ? ( ale bez tradycyjnych olejów tak jak rycynowy )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pomyślałam o tym z prostej przyczyny...nie próbowałam OCM :) Jakoś obawiam się, że moja skóra nie oczyszczona odpowiednio będzie się potwornie zapychać :|

      Usuń
  2. w tamtym roku na wakacje zrobiłam sobie taki miesiąc bez kremu i używałam żelu lub samego hydrolatu i rzeczywiście widziałam poprawę, dobrze, że mi przypomniałaś;) podpatrzę przepis i stworzę coś podobnego, zobaczymy jak sprawdzi się u mnie w takie chłodniejsze dni:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie kiedyś też podchodziłam do bezkremowych nocy ale niestety okropnie przetłuściła mi się wtedy skóra...chyba brak czegokolwiek wywołał reakcję obronną na skórze.
      Z żelem jest o wiele lepiej :)
      Podpatrz, potrzeba niewiele by żel stworzyć ;)

      Usuń
  3. Jestem pod wrażeniem! Mi nie chciałoby się bawić w domowe kręcenie kosmetyków.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko zmienia się po pierwszym razie ;) Pierwszy kosmetyk nakręca kolejny :D

      Usuń
  4. Bardzo fajnie, że jesteś z niego zadowolona. Mnie póki co kremy, żele diy nie kuszą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj chciałabym tak :D Ja kręcę ciągle coś...żałuję że szybciej mi sie nie zużywają :D

      Usuń
  5. Nic dziwnego, że działa świetnie :) ukręciłaś produkt o bardzooo fajnym składzie, więc musi nawilżać :) takie wpisy zachęcają innych do tworzenia własnych kosmetyków, ja jeszcze się do tego nie zmobilizowałam ale coraz częściej myślę o tym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też tak właśnie motywowali inni, w końcu mam z czym poszaleć :)
      Żel jest super...już kolejny tydzień stosowania :)

      Usuń
  6. Bardzo ciekawy żel. Zachęciłaś mnie do wypróbowania receptury na odwarze :) ciekawe tylko jak krem będzie się zachowywał, prawdopodobnie będzie bardziej podatny na destabilizację, skóro jest na naparze, jak myślisz?
    Widzę, że jesteś zakochana w parzeniu ziół Czarownico :)

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie wszystkie kremy i zele na naparach są stabilne ;) Nie widzę różnicy między używaniem hydrolatów a naparów :)
    Kocham zioła...mają tak wiele właściwości <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Ciekawy produkt! Też lubię samodzielnie przygotowywać kosmetyki. Muszę kiedyś wypróbować "przepis" na ten żel. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja póki co tylko raz próbowałam sama ukręcić własne smarowidło, co prawda z gotowych i odmierzonych już składników zakupionych na jednej z popularnych stron z półproduktami :) Dało mi to satysfakcję z tego, że zrobiłam coś sama! Będę na pewno jeszcze próbować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, popieram że satysfakcja jest ogromna :) Ja po pierwszym kremie przepadłam :D teraz mam 3 kartony półproduktów i najchętniej robiłabym codziennie inny kosmetyk :D

      Usuń
  10. Bardzo fajny żel - ja jestem fanką żelu borowinowego, ale też niekiedy robię sobie żele na bazie naparów ziołowych. Ja jedna dodaję je do olejów lub kremów - moja mieszana cera nie zniesie samego żelu, momentalnie jest ściągnięta. Jeśli Tobie to ściągnięcie nie odpowiada, można dodać odrobinę pudru jedwabnego - dosłownie szczyptę, zniesie to ściąganie.
    No i tip stulecia, jeśli chodzi o gumę ksantanową - rozprowadzana w HA czy glicerynie często farfocluje, ale już w pantenolu - nigdy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziękuję Ci bardzo za info :D Właśnie w glicerynie lubią się zrobić farfocle, aczkolwiek jak wodną fazę dodaje się bardzo powoli to całkiem ładnie się rozpuszcza.
      Pudru jedwabnego nie mam jeszcze, ale przemyślę czy go nie nabyć :) Już kilka razy lądował u mnie w koszyku :D

      Usuń
  11. Nigdy nie robiłam żelu do twarzy, ostatnio wpadł mi w oko 'alginat' z mazideł i zastanawiam się czy można go użyć w Twoim przepisie zamiast gumy (podejrzewam, że trochę mnie zapycha). Jak sądzisz, będzie to dobry zamiennik, korzystałaś już z niego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że bez problemu :) Guma lubi zapychać, to fakt.
      Ja alginatu miałam próbkę, ale chyba nie ogarnęłam i coś mi nie wyszło :D Niestety miałam za mało, żeby więcej prób zrobić :)
      Próbuj, powinno się udać tylko proporcje przelicz i nie wiem jak tam jest z pH, czy ma jakieś zakresy w których żeluje :)

      Usuń