czwartek, 12 maja 2016

Pachnące trio z Ziaji, czyli kilka kosmetyków z serii Cupuacu

Uwielbiam wszelkiego rodzaju żele pod prysznic. Zużywam je w dużych ilościach i zawsze gdy kupuje nowe to wybieram inne, bo zapach lubi się znudzić. Ostatnio także polubiłam się z peelingami do ciała. Stosuję je raz w tygodniu i według mnie wystarczająco często, by skóra była przyjemniejsza w dotyku.
Balsamy do ciała stosowałam niezwykle rzadko, aczkolwiek powoli zaczynam je naprawdę lubić.

Dziś o tych trzech kosmetykach: balsamie brązującym, peelingu oraz żelu pod prysznic z Ziaji, seria Cupuacu :)



Pierwszy kosmetyk o którym napiszę będzie Ziaja cupuacu krystaliczne mydło pod prysznic i do kąpieli.

Ziaja ma sporo mydeł do kąpieli, tak zauważyłam. Formuła tego mydła to po prostu żel. Nie wiem więc skąd nazwa "mydło", ale to chyba nie jest ważne.


Opakowanie klasyczne dla Ziaji: duża, okrągła butelka z zamknięciem typu klik, które chyba w każdym tego typu produkcie, jest koszmarnie ciężkie do otworzenia. Ja otwieram o jakiś kant, bo ciężko pazurkiem (już nie mówiąc o palcu) to otworzyć.
Poza tym fajnie się dozuje. Butelka jest przezroczysta więc dokładnie widać ile zostało żelu i kiedy można nastawiać się na zakup nowego.

Sam żel jest lekko błyszczący, posiada w sobie drobinki. Konsystencja przyjemnie żelowa, nie za rzadka. Świetne składniki w składzie: masło cupuacu, które uwielbiam, oraz masło karite (czyli Shea). Dodatkowo oleje makadamia i z orzechów brazylijskich. Zapach - słodki, biszkoptowy, trochę czekoladowy, przyjemny :)

Żel cudownie się pieni, bardzo dobrze myje i nie wysusza tak bardzo, jak moje poprzednie żele. Lubię stać długo pod prysznicem, a to niestety samo w sobie wysusza skórę.
Żel nie zmiękcza skóry tak, jak zapewnia producent, natomiast nie wysusza co jest plusem. Zresztą - nigdy nie wymagałam od kosmetyku oczyszczającego zmiękczenia skóry. Od tego są inne kosmetyki.
Zapach pozostaje na skórze dość krótko.
Mydła mamy 500ml, dużo. Aczkolwiek przy moim zużyciu nie jest wydajny. Ja żelów stosuję sporo, lubię dużą, gęstą pianę :)
Jednak uważam, że mydełko godne polecenia dla wszystkich tych, którzy uwielbiają słodkie zapachy. Na pewno pozwala rozkoszować się prysznicem oraz kąpielą (bo do tego również jest stworzone, niestety nie posiadam wanny..).


Kolejnym kosmetykiem o którym napiszę, jest Zaja cupuacu krystaliczny peeling cukrowy złuszczająco-wygładzający.

Lubię peelingi cukrowe, są mniej podrażniające niż solne. Ten peeling otrzymujemy w słoiczku plastikowym w barwach typowych dla tej serii, czyli w brązie. Peeling jest zabezpieczony folią przed ciekawskimi paluchami. Lubię świadomość, że nikt nie dotykał mojego peelingu.
Zapach również czekoladowo-biszkoptowy, jednak bardziej intensywny niż w żelu.

Peeling również zawiera masło cupuacu oraz karite, oleje makadamia i z orzechów brazylijskich. Dodatkowo ma cukier i łupiny z orzecha, które mają za zadanie złuszczać i wygładzać skórę.
Konsystencja jest konkretna, dość twarda, z dużą ilością drobinek złuszczających. Wystarczy niewiele aby wymasować dość dużą część ciała. 200ml wystarcza na sporo peelingów.
Dodatkowo oleje przyjemnie natłuszczają skórę.

Spłukując ciepłą wodą nie ma szansy zmyć całej tłustej powłoczki z siebie. Na początku mi to przeszkadzało, teraz w sumie to polubiłam. Nie trzeba używać balsamu bo skóra jest mięciutka i dobrze natłuszczona. Ta warstewka wchłania się po ok. pół godziny, więc peeling stosuję głównie wieczorem.
Zapach w przypadku tego kosmetyku utrzymuje się na skórze bardzo długo.


Ostatnim próbowanym przeze mnie kosmetykiem z tej serii jest Ziaja cupuacu brązujące mleczko do ciała nawilżająco-odżywcze.

Wiosną zawsze stosuję balsamy brązujące. Próbowałam już kilku  i w sumie jedynym który lubiłam, był balsam z Dove. Teraz przekonałam się do tego z Ziaji.

Opakowanie duże, aż 300ml, ma przyjemną pompkę, którą łatwo wydobywa się tego typu kosmetyk ze środka. Konsystencja bardzo lekka i (nie dziwne) pachnie biszkoptem i czekoladą :D

Zawiera masło cupuacu i karite oraz oleje makadamia i z orzechów brazylijskich. Dodatkowo za nadanie koloru skórze odpowiada tutaj DHA.

Na początku stosowałam go jak zwykły balsam, ładnie pachniał więc czemu nie. Potem zauważyłam zmianę koloru i łał! On na prawdę brązuje :) Taka mała próba na wewnętrznej stronie ręki po jednej aplikacji:
Troszkę słabo widać, zdjęcie jakieś takie...naświetlone :\

Mleczko ma konsystencję balsamu, więc dla mnie to bardziej balsam niż mleczko. Natomiast wchłanianie jest super, wchłania się szybko, do 5 minut, pozostawiając skórę przyjemnie miękką. Świetnie radzi sobie ze skórą po goleniu nóg, nie zostawia żadnych łupek. Poza tym nie zostawia smug po stosowaniu nawet tak nieumiejętnym i ogólnikowym, jak to robię ja :D
Na pewno po użyciu trzeba umyć ręce, ja tego nie robiłam i miałam żółto-brązowe od środka :P
Kolor opalenizny nadawanej przez to mleczko to taki ciepły jasny brąz.

Polubiłam się z tą serią, nie ukrywam.
Stosuję z przyjemnością to kombo. Peeling raz w tygodniu, balsam 3 razy, a żel pod każdy prysznic.
Bardzo podoba mi się, że seria nie tylko nie różni się znacznie składem, ale został zachowany ten sam zapach dla różnych produktów :) Kolor też świetny, lubię brązy :)

28 komentarzy:

  1. Ja jestem fanką kosmetyków z Ziaji, jedne z najlepszych jak dla mnie :)
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też je uwielbiam :) I ich kosmetyki zawsze ładnie pachną :)

      Usuń
  2. Mam parę rzeczy z tej serii, chyba nawet coś do włosów :) Mocno teraz Ziaja promuje tę serię, w sobotę widziałam ją na billboardzie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie nie wiem dlaczego to robią, przecież i tak przyciąga oko :)
      Do włosów chyba mają jakiś balsam z tej serii, szkoda że go nie mam :\

      Usuń
  3. Pewnie zapach by mi się bardzo spodobał :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest słodki i apetyczny :D Czasem mam ochotę to zjeść w chwili słabości :D

      Usuń
  4. Kurczę, gdyby nie to, że mam jeszcze końcówkę jednego balsamu i pół wielkiego słoja masła do ciała Organique (czyli eko, czyli nie może stać za długo...) to na pewno kupiłabym ten balsam brązujący, zapowiada się bosko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj eko kosmetyki krótką datę ważności mają :) Ale za to są super <3
      A balsam brązuje mega, nie nachalnie ale widocznie :)

      Usuń
  5. Nie miałam pojęcia o tej serii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niemożliwe, wszędzie o niej tak głośno :)

      Usuń
  6. Kilka razy prawie kupiłam coś z tej serii ale jednak nadal się nie zdecydowałam. Ale skoro piszesz, że tak ładnie pachną... Może powinnam w końcu sobie coś sprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chociaż jedną rzecz wręcz miło spróbować :) Zapach jest ogromnie przyjemny :)

      Usuń
  7. Z tym żelem się polubiłam, peeling oddam bo to nie moja bajka, a krem brązujący testuje mój tata ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz super tatę, że podjął się wyzwania :D
      Peeling jest super, ja właśnie na tyle go polubiłam, że jak skończę to chyba nabędę kolejny :)

      Usuń
  8. Najbardziej mnie chyba zaciekawił peeling :)
    Co do balsamó brązujących- nie lubię ich, u mnie zawsze zostawiają nieestetyczne smugi, a mam jasną karnację, więc to bardzo rzuca się w oczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem jak jasną karnację masz, ale na mojej średnio opalającej się skórze efekt jest całkiem fajny, jeszcze nie udało mi się nim zrobić smug :)

      Usuń
  9. Słyszałam wiele i myślę, że polubiłabym za zapach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słodki zapach, miło się prysznic bierze :)

      Usuń
  10. Mam już chęć od dłuższego czasu na tą serię :) Szkoda, że zapach żelu się krótko utrzymuje lubię pachnieć po kąpieli do samego rana;p Ale może jakoś to pogodzę z podobnym zapachem balsamu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balsam fajnie pachnie, ale najdłużej będziesz pachnieć po peelingu :D Pachnie się jak ciasteczkowy potwór ładnie :3

      Usuń
  11. Nie niuchałem jeszcze tej wersji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A warto, bo zapach to chyba największy atut tej serii :D

      Usuń
  12. Wymyślne, Ziaja w sumie ma chyba dobrych marketingowców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom przyznam, że ciągle wpadają z czymś nowym :D

      Usuń
  13. Ogólnie lubię tę markę!!Nie miałam jeszcze do czynienia z tą serią!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię Ziaję :) Mają tanie i dobre kosmetyki. Do tego ogromny wybór zapachów, a to uwielbiam najbardziej :D

      Usuń
  14. Wow nie myślałam, że ten balsam daje taki brązujący efekt :D Myślałam, że to kolejne mrzonki producenta a tu takie zaskoczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie i ja byłam w szoku :D ale na prawdę fajna sprawa :)

      Usuń