środa, 29 lipca 2015

ZIOŁOWY ŻEL MYJĄCY DO TWARZY - dobrze oczyszczający, przeciwzapalny i lekko nawilżający. Oraz garść kwiatów Chorwacji ;)

Z wakacji wróciłam :) Nie opalona o dziwo - nie dało się, 45stopni w cieniu samo z siebie było męczące, a wystawianie mojej jasnej skóry w tym momencie na słońce prawdopodobnie zadziałało by jak na wampira - spaliło by mnie w proch :D Toż to na pewno kontaktowo na skórę przekraczało 50stopni. Za to wypoczęta, szczęśliwa i zakochana w kwiatach jakie sadzą obok chorwackich domów :D
Aktualnie za oknem chłodno i deszczyk. Odpowiada mi to, w końcu się powoli wyziębiam ;)

Dziś, jak obiecałam, kolejny domowy kosmetyk.
Tym razem ZIOŁOWY ŻEL MYJĄCY DO TWARZY.
Żel nie ma bardzo rozbudowanego składu. Zależało mi aby dobrze usuwał makijaż i sebum. Dodatkowo stawiałam na jego antybakteryjne działanie.


Co dodałam do żelu:

- oczywiście ziołowy napar z: płatków maku polnego (przeciwzapalny, osłaniający), kwiatu lawendy (antybakteryjna i przeciwzapalna), liści szałwii (tonizująca, łagodząca stany zapalne), liści babki lancetowatej (przeciwzapalna, silnie regenerująca) i płatków nagietka lekarskiego (ochronny, osłaniający, silnie regenerujący);

- żel aloesowy w celu nawilżającym, łagodzącym i rozjaśniającym;

- nawilżacze czyli alantoinę i mocznik;

- gumę ksantaową do uzyskania konsystencji żelu;

- glicerynę roślinną w celu rozpuszczenia gumy ksantanowej;

- poliglukozyd kokosowy jako łagodny detergent;

- kwas mlekowy do obniżenia pH kosmetyku;

- olejek eteryczny lemongrasowy - dla zapachu oraz właściwości antyseptycznych i odświeżających, pachnie obłędnie :D

- konserwant


 Teraz krok po kroczku:

1) Zaparzamy ziółka (to liście i kwiaty więc wystarczy napar). Do odcedzonego naparu i lekko przestudzonego dodajemy alantoinę i mocznik i mieszamy do rozpuszczenia. W ciepłym naparze rozpuszczą się wiele szybciej nie tracąc przy tym właściwości. W zimnej cieczy rozpuszczają się nieziemsko długo, zwłaszcza alantoina.
Można rozpuszczać w łaźni wodnej ;)
Tu stoi do zdjęcia aloes, ale jego dodałam do rozpuszczonego glutka.
2) Robimy glutka z gumy i gliceryny. Jeśli nie chcecie gliceryny dodawać, to można rozpuścić gumę bezpośrednio w wodzie, ale sypiąc maleńkimi porcjami po całej powierzchni, żeby nie zrobiły się farfocle ;) Z gliceryną jest prościej.
Glutek :)
 3) Do glutka stopniowo dodajemy napar. Ja dodałam najpierw sok z aloesu, a potem powoli dodawałam napar. Jak się już dość dobrze rozpuści guma z gliceryną w wodzie to dodajemy resztę naparu.
Zdjęcie robiłam jedną ręką, mieszając drugą - ciężko było złapać ostrość :D
4) Gdy żel będzie już dosyć gęsty i rozmieszany dobrze, dodajemy poliglukozyd. Uwaga - rozpuszcza on żel, więc lepiej żeby wstępnie żel był gęstszy o wiele, niż tego oczekujemy ;) Wtedy po dodaniu poliglukozydu otrzymamy lekko lejący żel. Mieszamy już łyżeczką/patyczkiem, a nie mieszadełkiem, żeby nie spienić za bardzo.

5) Gotowy żel myjący zakwaszamy do pH~6. U mnie zakwaszanie było z pH 7 do 6, czyli o jedną jednostkę.
Ten zielony papierek jak widzicie - pH 7, żółty już po zakwaszeniu pH 6.
6) Dodajemy konserwant i olejek eteryczny i mieszamy do uzyskania produktu finalnego. Przelewamy do buteleczki - ja wybrałam taką typowo do żelu, 1 porcja wystarcza na umycie twarzy.
Widzicie ten czerwonawy kolorek? To zasługa głównie płatków maku polnego.
Nagietek też dołożył swoje 5 groszy ;)
Jak stosuję.

Żel nakładam na wilgotną skórę, masuję nim twarz przez dłuższą chwilkę i spłukuję letnią wodą. Nie ma problemu ze spłukiwaniem się ze skóry. Pieni się delikatnie, przypomina mi to piankę żelu z Sylveco ;) Aksamitna, drobna pianka, bez zbędnych bąbli :D

Jak sprawuje się żel w codziennej pielęgnacji.

Stosuję go rano i wieczorem. Rano na twarzy nie mam nic poza sebum (ostatnio przestawiłam się na bezkremowe noce, po umyciu skóry wieczorem przecieram ją ziołowym tonikiem i idę spać :D ). Żel doskonale oczyszcza twarz z sebum, zmywa tą tłustą wastewkę, skóra lekko skrzypi po umyciu z czystości...o tak, to coś co lubię ;)
Wieczorem zmywam nim makijaż. Faktem jest, że ja poza pudrem w kamieniu i odrobiną korektora nie używam zazwyczaj nic (nooo...czasem róż czy bronzer, zależy ile mam czasu :D). Tusz zmywam płynem micelarnym tyle ile to możliwe. Żel z taką kosmetyką radzi sobie bez problemu, to dla niego nic trudnego ;) Skóra czyściutka, nawet próbowałam micelem na waciku przecierać żeby zobaczyć czy sobie poradził żel - wacik czysty :)
Nie podrażnia mnie, nie wysusza oraz nie powoduje wysypu krostek. Zauważyłam nawet, że łagodzi te stany zapalne które wyglądają jakby miały wybuchnąć :P Rano zazwyczaj znikają do małych czerwonych kropeczek.

A na koniec trochę roślinek w Chorwacji na jakie się natknęłam :D
Jeziora Plitwickie - poza nieprzeciętnie czystą wodą i ogromem jezior i rybek
i wodospadów ciągle latały cudne ważki - niebieskie i opalizujące.
Niestety przysiadając na trawach składały skrzydełka i tego kolorku nie widać :(
Dziwne kulki niebieskie, ale ładne :D
Kwiatek ogrodowy, zapewne sadzony. Piął się po ogrodzeniu.
Kwiat Agawy. Bardzo ciekawy - raz w życiu po ok. 8 -15 latach życia
wypuszcza kwiat. Kwiat ma wysokość ok. 8m, duże żółte baldachy
niezwykle lubiane przez robale latające :D Po wysypaniu się nasion
agawa umiera. O dziwo tego roku kwitła ogromna ich ilość ;)
Również zasadzona przy ogrodzeniu ale bardzo ciekawa roślinka.
Niestety ostrość kiepska i tło niedobre do zaobserwowania
jak dziwne kwiaty posiada ;)
Kwiatek z fasolką :D Roślinka ogrodzeniowa i pnąca :D
Dziwne drzewko...Zdjęcie nie z Chorwacji a z Węgier, a dokładnie z Budapesztu.
Rosło ich ogrooooom, całe aleje drzewek z puszkowatymi
lekkimi kwiatami :D Czy owocniami...sama nie wiem..
A tu Cykoria Podróżnik. Wraz z dziewanną zarastały caaaaałe pobocza dróg
z Polski na Węgry. Głównie lubowały sie w autostradach..:D
Nazwa "Podróżnik" widać nie przypadkowa ;)
A to to nie wiem co to, ale przepiękne wielkie i fioletowo-różowe
kiści kwiatów na całych domach...cudo. Pokochałam...muszę
poszukać czy nasz klimat też polubią.
Jeśli tak, obsadzę tym caaaały świat :D
Już koniec, spokojnie :D Mam jeszcze tony zdjęć ale odpuszczę Wam tą wątpliwą przyjemność :D

24 komentarze:

  1. wygląda świetnie prawdziwa z Ciebie druidka :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Druidki bardziej naturalnie działały no aleee...zioła to nadal zioła :D

      Usuń
  2. Hej, możesz podać z jakiej firmy/źródła są Twoje paski ph? Moje coś nie domagają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam miejscowo w Chemia Rzeszów, firma: Chempur, pH w zakresie od 1 - 10 za 20zł. W środku jest 100 sztuk ale ja i tak przecinam jeden na 2-3 sztuki :D

      Usuń
    2. Dzięki, ja mam jakieś tanioszki z allegro (4 zł za 80). Mają zakres dokładności 2 jednostki, a chciałabym jednak wiedzieć, czy coś ma ph 5 czy 6 :D

      Usuń
    3. Nom to jednak się przydaje taka dokładność :) Wiem, że do 20zł są też od 0 - 14 czyli maxymalny zakres, niestety ja moje miałam tylko takie na miejscu więc nie wybrzydzałam i brałam co dawali :D

      Usuń
  3. Jak już się dowiesz czegoś o tym cudnym fiolecie z ostatniego zdjęcia to daj znać, ja też się zakochałam! A pachniało cokolwiek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc nie wąchałam bezpośrednio, ale w otoczeniu nie wyczuwałam jakiegoś mocnego zapachu ;) Jest cudne..właśnie szukam co to :D

      Usuń
  4. fajny żelik :) a kawiaty piekne;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom...działa doskonale :D Już wiem, ze jak go skończę to zrobię kolejny :D

      Usuń
  5. Te fioletowe kwiatki też mnie zachwycały w Chorwacji :) Najchętniej bym cały dom nimi obsadziła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokłanie, takie duże i pełne i gęste i cudne <3 oh ah normalnie :D I ten kolor na tych jasnych ścianach - geniusz :D

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dokładnie :) Nie dość, że naturalne, to jeszcze własnoręcznie zrobione ;)

      Usuń
  7. Super ziółka wybrałaś, zacniutkie Ci to wyszło! :D
    A roślinki z Chorwacji cudne, to fioletowe wielkie też mi się podoba! Jak będziesz obsadzać tym świat, to mam nadzieję, że i do mnie dotrzesz... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam daleko, więc pewnie do Ciebie na pewno dotrze :D Potem będą świat odchwaszczać bo nie będzie co z tym zrobić :D

      Usuń
  8. Ale fajny przepis. Tylko detergentu mi potrzeba! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1 buteleczka wystarczyła mi na 4 duże kosmetyki więc nic tylko zamawiać i robić!

      Usuń
  9. Haha mi tam sie zdjecia podobaja :-D
    A pomysl na zel super! Ale tych wszystkich skladnikow nie posiadam...
    A powiedz mi magietek masz ze strony Zrob Sobie Krem?? Jesli tak to czy mozna go parzyc jako herbate do picia??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nagietek mam z zielarskiego sklepu ;) Nie opłaca się zamawiać ziół bo są tak tanie, ze lepiej podskoczyć do zielarni ;P Chyba, że nie masz blisko ;)
      A nagietek można parzyć i pić, nie wiem jak ten z ZSK ale ogólnie można na problemy żołądkowe głównie :)
      I dzięki dzięki za komplementy ^^

      Usuń
    2. A nawet nie wiem czy jest jakas zielarnia w poblizu :-D jest ekologiczny ale tam wszystkiego nie maja...
      Bo wiem tez, ze na problemy z wypryskami jest dobry :-)

      Usuń
    3. Tak, dokładnie :) Dlatego nagietek ląduje ostatnio w większości moich toników i innych rzeczy do pielęgnacji skóry :)
      A wiesz, jak i tak robisz stamtąd zamówienie to na pewno mają jakościowo dobry nagietek :) Oni ogólnie mają dobre półprodukty :)

      Usuń
  10. A mogłabyś podać proporcje? Chętnie wypróbowałabym taki żel. Może nie będę musiała kupować aptecznych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje proporcje zazwyczaj opieram o zalecenia odnośnie produktu, które podawane są na stronie producenta (zwłaszcza jeśli chodzi o detergent) :)
      Coco-glucoside dawałam 25 %, capryl glucoside 5%. Do 90% finalnej objętości produktu dopełniałam naparem. Gumy ksantanowej dodaję 1% i rozpuszczam ją w ok. 5% gliceryny/d-panthenolu. 4% to dodatki jak alantoina, olejki, konserwant, kwas hialuronowy itp :) Dodaję ich mało, bo żel ma oczyszczać, a więcej dodatków ląduje w kremie :)
      [W skrócie: coco-glucoside 25ml, napar - 65ml, guma ksantanowa 1g, gliceryna 5ml, 4ml to dodatki -> obj. finalna 100ml żelu]
      Jak coś pominęłam, pytaj :D

      Usuń