Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą peeling. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 października 2016

Różano - pszeniczny peeling przeciw rozstępom i cellulitowi

Chyba większość z nas zauważa, że mimo wszystko pod skórą tworzą się nierówne góreczki, a na pośladkach dziwne białe paseczki. Niestety skóra kobiet nie wygląda jak z kolorowych gazet i rozstępy oraz cellulit to norma. Nie powinnyśmy się ich wstydzić, powinnyśmy dbać żeby zmniejszyć ich ilość.

Najważniejsze w tym wszystkim jest zmniejszenie widoczności cellulitu, oraz zadbanie o wyrównanie blizn rozstępów. Taki zabieg łatwo wykonać w domu i to za niewielkie pieniądze.

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Mój peeling enzymatyczny DIY z bromelainą

Moja skóra nie należy do mega wrażliwych. Naczynka pękają sporadycznie, skóra nie łuszczy się koszmarnie, a krostki żyją swoim życiem.
Od dawna stosuję peeling mechaniczny. Głównie robię go sama, korzystając ze świetnych właściwości złuszczających korundu.
Zapragnął mi się jednak peeling enzymatyczny. Delikatniejszy, niepowodujący mikrouszkodzeń i rozpychania porów, a bardzo dobrze wygładzający i złuszczający.

Jak taki zrobić i ile taki peeling nas będzie kosztował? O tym za moment :)

piątek, 18 marca 2016

Peeling DIY pełen dobroci: na cellulit, starzejącą się skórę oraz problemy skórne.

Kiedyś peeling mechaniczny stosowałam tylko na skórę twarzy. Taki peeling robiłam sobie raz w tygodniu, czasem rzadziej. W zależności od tego czy moja skóra wymagała złuszczenia mechanicznego, czy nie. Zazwyczaj jest to peeling z korundem.

Od pewnego momentu zaczęłam używać peelingu do ciała. Nie robię tego codziennie, ale jeden raz w tygodniu lubię sobie taki peeling wykonać.
Dziś o peelingu wykonanym na blogerskim spotkaniu. Jest to peeling zrobiony przy użyciu półproduktów firmy mokosh.

środa, 13 maja 2015

Czarna maska peelingująca DIY z węglem aktywnym

Od pewnego czasu mam bzika na puncie oczyszczania twarzy.
Kiedyś peeling czy maseczka mogły dla mnie nie istnieć, a jeśli już jakimś cudem pojawiły się na mojej półce to zazwyczaj małe saszetki z Rossmana, które zużywałam przez pół roku. Pamiętam że bardzo lubiłam jakąś maseczkę z gruszką, ale nie pamiętam z jakiej było to firmy :D

Aktualnie, uświadomiona już mniej więcej o tym jak o skórę dbać, regularnie robię delikatny peeling i nakładam maseczki.
Efekty zdecydowanie są. O ile nie trafi się czas, w którym przedobrzę z alkoholem, albo stresuję się nadmiernie, albo mam miesiączkę, to krostki na twarzy pojawiają się rzadko. Nie dzieje się to co kiedyś - mega wysyp krostek małych i ropnych...fuuu :|

Tak się składa, że bardzo polubiłam się zarówno z glinkami jak i węglem aktywnym. Dlatego to na nich oparłam maskę - peeling.