środa, 8 lipca 2015

Odwar a napar - czym różni się jedno od drugiego

Dziś króciutki wpis, ale jakże ważny dla tych co z ziołami zabawę lubią :)

Czym różni się odwar od naparu? Dlaczego robić odwar, a nie napar? Kiedy napar, a nie odwar?
To były moje podstawowe pytania na początku zielarskich zabaw:)

Tutaj napar z bzu, dziurawca i szałwii z dodatkiem listka melisy ;)

sobota, 27 czerwca 2015

Krem z filtrem, dla skóry naczynkowej i podrażnionej DIY

Dziś pochwalę wam się moim kremem na letnie, parzące słońce.
Jestem posiadaczką dość jasnej i trudno opalającej się karnacji. Jak opuszczam cztery ściany i udaje się w jakąkolwiek podróż ze słońcem w roli głównej to zazwyczaj wracam z opieczonymi policzkami, brodą i czołem. Najgorzej było zawsze pod oczami bo słonko oparzało mi właśnie takie podkówki pod oczami:/
Zawsze wiec wychodząc na słońce starałam się nie zapomnieć o kremie na twarz z filtrem, a te kremy okrutnie zapychały mi pory i miałam ogroooom krosteczek po nich.

Znalazłam na to swój kochany domowy sposób. Zrobiłam sobie kremik z filtrem na dzień. Krem lekki, dobrze nawilżający i chroniący skórę przed złym działaniem słońca, nie ograniczający jednak tego jego dobrego działania ;)
Bo jak wiadome - słońce do szczęścia nam potrzebne, nie tylko do dobrego samopoczucia, ale głównie do wszelkich syntez itepe :D

Kremik zrobiłam "na wypasie" bo ostatnio MAZIDŁA uraczyły mnie dużą dawką dobroci :D Zaszalałam więc ;)

sobota, 13 czerwca 2015

Super książka dla ZIOŁOMANIAKÓW - atlas do oznaczania roślin.

Hej hej :P Dziś inny ziołowy post, bo o ziołach na papierze :)
Przychodzę podzielić się z wami świetnym nowym nabytkiem jakim jest książka, którą w cenie promocyjnej udało mi się złapać.
Książka ta to ILUSTROWANA ENCYKLOPEDIA ROŚLIN POLSKI ATLAS.
Książka świeżutka bo premierę swoją miała w kwietniu 2015roku. Książka autorów Anna Przybyłowicz i Łukasz Przybyłowicz, wyd. Dom Wydawniczy PWN.
Ogólnie cena książki to 50zł, mi udało sie w pierwszej sprzedaży promocyjnej złapać ją za 30zł z przesyłką włącznie :D Tyle wygrać :)

piątek, 5 czerwca 2015

ZIÓŁKO NA PIĄTEK - rozjaśniający KWIAT BZU CZARNEGO na przebarwienia i pękające naczynka

W końcu znalazł się czas na spacerki :) Ostatnio więc wybrałam się z nowo upieczonym mężem na spacer. Chcieliśmy odpocząć, pobyć tylko ze sobą i złapać trochę słońca :) Tak się trafiło, że wśród nieużytków znalazł się potężny krzew (a może kilka rosnących w jednym miejscu) bzu czarnego. Olbrzymie baldachy białych kwiatów, bardzo mocny, wręcz duszący zapach. Pomyślałam - w końcu go nazbieram, już 2 rok próbuję :D No i nazbierałam ogromny bukiet.
Jak się potem okazało nie dość, że kwiaty bzu bardzo pylą - ogromna ilość, fosforyzującego wręcz, żółtego pyłku, to jeszcze podczas suszenia dość intensywnie "pachną".
Mój luby nienawidzi tego zapachu, kazał mi kwiatki wyrzucić :D Nie ma mowy! ;)

środa, 27 maja 2015

MAZIDŁOWE półprodukty, czyli nowe nabytki kosmetyczne dla skóry naczyńkowej, odwodnionej i dla suchych włosów :)

Dzięki współpracy z sklepem internetowym MAZIDŁA miałam możliwość otrzymania i wypróbowania na sobie półproduktów tej firmy. Od dawna kusiło mnie kilka półproduktów, w końcu moje marzenia się ziściły :)

Produkty wybrałam sama do testowania, dzięki uprzejmości firmy MAZIDŁA.
W ten sposób mogłam dobrać to, czego moja cera i moje włosy  pragnęły najbardziej;)

Opis zajął mi sporo czasu, w ogóle zaniedbałam bloga bo w tą sobotę miałam swój ślub :D Teraz już nie Panna, lecz Pani :D A jak wiadomo ślub pochłania energię i czas, a do tego przeprowadzka na mieszkanie już w ten weekend...ehh brak  czasu/ ogarnięcia / pomysłu / chwili na ziołowe wyprawy też brak. A koniczyna kwitnie...
Wybaczcie więc brak odezwu :)
Tymczasem o moich Mazidłowych nabytkach :) Paaaatrzcie co siekawego w sklepie można kupić :)

środa, 13 maja 2015

Czarna maska peelingująca DIY z węglem aktywnym

Od pewnego czasu mam bzika na puncie oczyszczania twarzy.
Kiedyś peeling czy maseczka mogły dla mnie nie istnieć, a jeśli już jakimś cudem pojawiły się na mojej półce to zazwyczaj małe saszetki z Rossmana, które zużywałam przez pół roku. Pamiętam że bardzo lubiłam jakąś maseczkę z gruszką, ale nie pamiętam z jakiej było to firmy :D

Aktualnie, uświadomiona już mniej więcej o tym jak o skórę dbać, regularnie robię delikatny peeling i nakładam maseczki.
Efekty zdecydowanie są. O ile nie trafi się czas, w którym przedobrzę z alkoholem, albo stresuję się nadmiernie, albo mam miesiączkę, to krostki na twarzy pojawiają się rzadko. Nie dzieje się to co kiedyś - mega wysyp krostek małych i ropnych...fuuu :|

Tak się składa, że bardzo polubiłam się zarówno z glinkami jak i węglem aktywnym. Dlatego to na nich oparłam maskę - peeling.

piątek, 1 maja 2015

Rozpuszczalniki substancji roślinnych - czyli czym wyciągać z rośliny to, co w niej najwartościowsze :)

Zamiast Ziółka na piątek - dziś piątkowy post o tym jak piątkowe ziółka najlepiej przyrządzać :)

Zapowiadałam ten post już dawno, jednak jak się okazuje nie jest to wszystko takie proste jak wydawać by się mogło.
Podstawowym problemem okazuje się być znalezienie informacji na temat rozpuszczalności związków roślinnych w tłuszczach. Alkoholowe wyciągi lub wyciągi wodne dużo łatwiej rozgryźć, dzięki wszelkiego rodzaju chromatografiom i opisom odnośnie przygotowania materiału badanego.

Uwierzyłam jednak w ludzką dobroć i się nie zawiodłam :) Na forum o roślinach na facebooku (o TU) oraz na wszystkim nam znanym forum Luskiewnik (TU) zadałam pytanie i otrzymałam sporo dodatkowych prac odnośnie rozpuszczalności związków znajdujących się w roślinach.

Do czego nam to potrzebne? A do tego, że często stosujemy różne miksturki (wyciągi wodne i olejowe) do kremów, do przemywania twarzy i innych czarownych rzeczy. Znając rozpuszczalność związków i główny czynny związek w danej roślince - możemy sami sobie określić czym go z roślinki wyciągnąć, aby miał jak największe stężenie i najsilniejsze działanie :)