wtorek, 5 stycznia 2016

Balsam z dihydromirycetyną - zmniejszający wzrost włosów DIY

W Nowym Roku przychodzę z ciekawym balsamikiem, który wykonałam już ponad miesiąc temu.
Zwlekałam z publikacją tak długo, bo testowałam na sobie czy na pewno ma sens kupowanie ekstraktu, mieszanie kremu i potem regularne wcieranie kremu w miejsca z włoskami :D
Poza tym interesujące jest po co nam taki balsam, kiedy to właśnie teraz jest ogromna moda na wzrost włosów ;)
Oczywiście dlatego, że jedyne gdzie włoski mają prawo rosnąć długie i gęste to głowa. Na nogach raczej tego nie chcemy :D


Ale od początku. Co zapewnia nam taki efekt zahamowania wzrostu włosów?

Ekstrakt z winnika (Ampelopsis grossedentata).
Ekstrakt ten jest standaryzowany na zawartość ponad 98% dihydromirycetyny (ampelopsyny), czyli flawonoidu, który negatywnie wpływa na wzrost włosów - i o to nam chodzi.
Ekstrakt ten  inhibituje (opóźnia działanie) kinazy tyrozynowej, powodując ostatecznie osłabienie włosów, spowolnienie ich wzrostu, zmniejszenie ich grubości, a finalnie prowadzi do zahamowania wzrostu włosów.

Ekstrakt ten ma postać białego proszku rozpuszczalnego w wodzie z alkoholem. Do kremów dodajemy go w maleńkiej ilości, bo zaledwie max. 0.1%. Ekstrakt rozpuszczamy w małej ilości etanolu, zanim dodamy go do kremu.
Aby stworzyć własny krem z tym ekstraktem należy dobrać emulgator, który zapewnia stabilność w pH 4-6, bo właśnie w kwaśnym pH ekstrakt z winnika jest stabilny.
Dobrze jest również dodać do kremu witaminę E, zmniejszającą utlenianie się.

Można również zakupić Telocapil, który otrzymany jest z innej roślinki: z woskownicy (Myrica cerefera L.). Ten produkt również zawiera dihydromirycetynę, ale jest w formie płynnej (w wodzie i glikolu butylenowym). Ekstrakt miesza się z wodą, dodajemy max. 2% do kosmetyku.

Ekstrakt w proszku to koszt 5.90zł za 1g, natomiast w płynie 14.90zł za 15ml.
(Ekstrakty: w proszku i w płynie kupić można na Zrób Sobie Krem.)

Ekstrakty można dodać do własnego kremu w fazie dodatków, albo do jakiegoś gotowego balsamu.

Co poza tym znalazło się w moim balsamie:
 * masło kakaowe - świetnie natłuszcza, daje bardzo dobrą konsystencję, poza tym bardzo dobrze regeneruje skórę i ochrania ją;
* olej lniany - moja miłość, ląduje ostatnio we wszystkich kosmetykach - ładnie regeneruje, zmniejsza swędzenie (po goleniu zawsze drapię się po nogach :|)
* napar z kwiatu krwawnika - przeciwzapalny, łagodzący i wygładzający;
* witamina E - przeciwutleniacz;
* olejek eteryczny pomarańczowy - rozgrzewa, odkaża, cudownie pachnie :D
* emulgator: Biobaza ze strony Mazidła - bardzo fajnie zachowuje się przy niskim pH;
* kwas mlekowy - do nadania odpowiedniego pH oraz właściwości nawilżających;
* konserwant.

Wykonanie:
Krem robiłam metodą O/W, na ciepło (50stC). Masło z emulgatorem podgrzałam do rozpuszczenia, dodałam olej lniany i utrzymałam temperaturę 50stC.
Wcześniej zaparzyłam kwiaty krwawnika, więc temperatura naparu miała również ok. 50stC.
Fazę olejową wlewałam powoli do wodnej ubijając mieszadełkiem.
W osobnym pojemniczku rozpuściłam ekstrakt z winnika w alkoholu (dosłownie chyba w 2 kroplach) i  przelałam ekstrakt do ostudzonego do 30stC kremu. Dodałam również witaminę E, olejek eteryczny i konserwant.
Na koniec ustaliłam pH kwasem mlekowym, optymalne pH kremu to 5.

Konsystencja wyszła super - takiego dość treściwego kremu. Bardzo przyjemnie gładka i o dobrym wchłanianiu.

Jak stosować:
Balsam wcieramy w miejsca z włoskami codziennie. Regularnie wykonujemy również depilację, dzięki czemu te włoski się osłabiają zarówno depilacją jak i balsamem.
Taki balsam powinno się stosować codziennie przez ok. 2 miesiące. Potem wystarczy kilka razy w tygodniu.
Po moim miesięcznym codziennym stosowaniu ze 100g kremu zużyłam zaledwie ok. 35g.
Na 100g kremu dodałam 0,1g ekstraktu z winnika.
Moja opinia:
Nie pisałabym o tym balsamie tutaj, gdyby nie działał :D
STOSUJĘ MIESIĄC
Balsam wcieram w wąsik i w brodę pod spodem, gdzie wyrasta mi kilka włosków grubszych,a cienkich jest ogromna ilość :D Tych miejsc nie depiluję, bo nie chcę mieć zarostu w przyszłości jak facet.
Na te włoski balsam bardzo fajnie wpływa, rozjaśnił je, są cieńsze, bardziej miękkie i niewidoczne. 
Wcieram również w grubsze włosy na nogach (oj ile bym oddała, żeby one w ogóle tam nie rosły).
Nogi depiluję maszynką do golenia i codziennie wcieram balsam. Nie daję go jakoś ogromnie dużo, tylko tyle żeby wystarczyło na rozsmarowanie na całe miejsce, które zarasta włoskami.
Włosy zdecydowanie zjaśniały, również są bardziej miękkie, cieńsze i  rzadsze. Golenie ich nie powoduje mi podrażnień, wyrastające włoski mniej kłują. 
Balsam działa fajnie, na pewno będę stosować go jeszcze miesiąc, albo i dłużej.
Efektu depilacji woskiem nie ma, zapewne nie będzie. Ale tego się nie spodziewałam :D

27 komentarzy:

  1. ze względu na płeć ja lubię mieć dosyć gęste owlosienie na nogach i rękach ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznam, że zdecydowanie masz lepiej :D Aczkolwiek wolę golić nogi niż twarz, bałabym się że pozacinam sobie usta :D

      Usuń
  2. Ooooo... nawet nie wiedziałam, że można zrobić coś takiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie wiedziałam, tylko czekałam kiedy uda mi się ten ekstrakt nabyć :D

      Usuń
  3. Ale super przepis , muszę zrobić :D

    Pozdrawiam i zapraszam do mnie .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Kasiu :D Musisz, bo o tym niestety nie mogłam poczytać u Ciebie :\

      Usuń
  4. Kurczę, chciałabym to ale nie bawię się w tworzenie kosmetyków. Nie wiesz czy można gdzieś kupić gotowy odpowiednik? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spokojnie kupić ekstrakt w formie proszku lub płynnej i dodać do gotowego balsamu, który lubisz :)

      Usuń
  5. Muszę koniecznie zrobić - kiedyś miałam kupić telocapil, ale może zrobię z tym ekstraktem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to to samo, różni się tylko formą :D Ale ekstrakt w proszku tańszy i jakoś bardziej do mnie przemawia ;)

      Usuń
  6. W wielu miejscach spotkałam się z opinią, że olej z krokosza barwierskiego ma podobne właściwości - więc jak kiedyś będziesz kręcić kolejną porcję, to możesz chcieć to uwzględnić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem! Też to czytałam ale go nie mam :D Dzięki za przypomnienie, muszę go nabyć :D

      Usuń
  7. Hmm, ciekawe, że akurat inhibicja kinazy tyrozynowej jest tutaj kluczowa - tak samo jak przy przebarwieniach. Dwie pieczenie na jednym ogniu :) Chętnie przetestuję ten dodatek do balsamu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kinaza tyrozynowa jest czynnikiem wzrostowym (tu włosów, rozbudowa naskórka) stąd zapewne hamowanie jej, czyli hamowanie wzrostu\rozrostu jest mile widziane :) Włosy mniej rosną, przebarwienia sie nie powiększają :D
      Próbuj, warto :) Przy moich włoskach daje radę :D

      Usuń
  8. wow, ten kosmetykt to jest dopiero hit, no ale ciekawe czy faktycznie pomoże. Pomysł bardzo ciekawy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak na razie widać poprawę, mam nadzieję że stosowanie dalsze będzie tylko poprawiało rezultat końcowy :D

      Usuń
  9. Ojej, jak się cieszę, że zajrzałam do Ciebie! Jestem chętna wypróbować to mazidło na sobie, ale półproduktów brak a budżet teraz nadszarpnięty. Post leci do zakładek i przed wiosną się za to wezmę :) Twoje posty wiele wnoszą do internetów, dziękiii!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :3 Miłe słowa Babko Zielna ;)
      Balsam jest super, w sumie warto go stosować bo to niezła frajda, włosów mniej to lepiej :D

      Usuń
  10. Hej!
    Skontaktuj się ze mną na mail w sprawie lutowego spotkania blogerek.

    OdpowiedzUsuń
  11. Robiłam mazidło na podobnej zasadzie jak Twoje tylko używałam telocapilu, niestety muszę się przyznać że po tygodnu zapomniałam używać i efektów nie widziałam. Ale muszę się zmusić i zobaczyć czy przy nim są podobne efekty jakie Tobie udało się uzyskać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będą podobne efekty bo to ta sama substancja czynna :) Wiem, że ciężko o systematykę ale warto. Ja teraz stosuje co 2-3 dni i widać różnicę, włoski rzadsze, powoli rosną :)

      Usuń
  12. Cześć:) a jakie proporcje? Nakręciłam się na ten balsam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fazy olejowej dałam 40% w tym 4% Biobazy jako emulgatora, 25% oleju lnianego i 11% masła kakaowego. Fazy wodnej - 60%. Faza dodatków to ekstrakt z winnika 0.1%, witamina E 2 krople, konserwant i olejek eteryczny :)
      Balsam nie jest ciężki, żeby dobrze się wchłaniał. Nie jest również mega lekki (ja zawsze do twarzy np. daje 15-20% olei) żeby był odżywczy :)

      Usuń
  13. Cześć, jestem bardzo ciekawa czy nadal stosujesz ten ekstrakt czy może już przestałaś? i jakie są efekty? czy pozbyłaś się zbędnego owlosienia czy niestety odrasta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zużyłam całość tego co zrobiłam + jako dodatek do gotowego balsamu. Podczas używania na prawdę owłosienie bardzo pojaśniało, zrobiło się bardzo słabe i bardzo rzadkie. Ogólnie mogłam pozwolić sobie na golenie nóg 1 raz na tydzień, a nie jak zwykle 2-3 razy (strasznie szybko odrastają mi włoski).
      Po odstawieniu ekstraktu włoski wróciły do prawie poprzednich rozmiarów, ale jest jedna poprawa: nie zauważam podwójnych włosków. Kiedyś z jednego miejsca wyrastały 2 włoski, teraz tego nie ma. Więc włoski są troszkę rzadsze i wolniej rosną.
      Nie stosuję balsamu od ok 2 miesięcy, a nadal maxymalnie 2x w tygodniu golę nogi :)

      Usuń
  14. Ciekawi mnie jedna rzecz. Zastosowałaś stężenie 1% tak? Na stronie zsk podana jest inf, że ma być 0,1% czy jest tu jakaś pomyłka, czy można robić w troszkę większym stężeniu? Zabieram się za zrobienie mazidła z tym ekstraktem i się pogubiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ci, że zauważyłaś to w tekście :* Oczywiście, że 0.1g ma być na 100g produktu, nawet w przepisie w komentarzach podałam dobrze :)

      Usuń